poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Żyję!

Hey
Po długiej przerwie mogłaś/mogłeś pomyśleć, że to już koniec z zuzed lub, że nie mam pomysłów na posty, nic bardziej mylnego! Powód mojej nieobecności jest prosty- wyjechałam na 14 dni. Ten czas spędziłam z rodziną nad morzem, gdzie miałam mnóstwo czasu na przemyślenie tego, co dalej.Bo wiesz mając 15 lat człowiek jest bardzo zagubiony i roztrzepany i czasem potrzebuje przerwy od wszystkiego. Jednym słowem: wyjechałam, pomyślałam, wróciłam i czuje się dużo lepiej. Tyle z mojej próby tłumaczenia się.
Zastanawiasz się (lub nie, ale nieważne) co robiłam na plaży tyle czasu.Byliśmy tam może trzy razy, ale dla osoby, która nie przepada za wygrzewaniem się na słońcu to i tak dużo. Jednak w tym roku spróbowałam swoich sił w haftowaniu i szczerze mówiąc bardzo to polubiłam.(Nie chcę tu dużo o tym mówić, bo szykuję innego posta, którego zamierzam poświęcić tylko mojemu hobby.)
Jeżeli nie lubisz opalać się godzinami to ta część posta jest dla Ciebie, ale nie chcę podawać tu prostych przykładów, które możesz wyszukać w gazecie (jak czytanie książek lub słuchanie muzyki), jednak nie znam Cię i nie wiem co lubisz (mogę polecić ci haftowanie, ale to byłoby banalne). W każdym razie chodzi mi (chyba) o to, żebyś spróbowała/spróbował czegoś na co nigdy nie masz czasu/ochoty/odwagi, ale jeżeli wszystko zawiedzie możesz włożyć słuchawki w uszy i starać się wyminąć rozrzucone na całej szerokości plaży grupy ludzi lub pojedyncze ich egzemplarze (opanowanie tej sztuki nie jest proste, ale uwierz warto spróbować).
W każdym razie na plaży pewne są tylko dwie rzeczy:
1.Kilogramy piasku, które podstępnie zakradają się pod twoje szorty, do torby, telefonu, książki, wszędzie!
2.Możesz siedzieć pod parasolem cały czas, ale i tak się opalisz(magia!)






     


                                                                                                                                    papa.